Świetnym kucharzem też nie da się zostać tylko odtwarzając przepisy z książki.

Początki są trudne. Najpierw dowiadujesz się, że założenie jakiejś marynarki i jakiegoś krawata nie wystarczy, żeby być eleganckim. Przyjmujesz to z pokorą, zaczynasz szukać wskazówek: co konkretnie z tą marynarką jest nie tak? Dlaczego przetarte jeansy do niej to nie jest najlepszy pomysł? I oczywiście – dlaczego pełny windsor kwalifikuje się jedynie do egzorcyzmu?

Jeśli po odpowiedzi na takie pytania skierujesz się do dobrego wujka Google, niechybnie zaprowadzi cię on na któryś z modowych blogów. Zakładając, że temat cię zainteresuje – zagłębisz się weń i zaczniesz przeglądać archiwa, przyswajając masę wiedzy w bardzo krótkim czasie.

I nagle wiesz już, że rękaw marynarki powinien odsłaniać mankiet koszuli, że najbardziej uniwersalny garnitur to ten granatowy, a w zestawie z muchą nie powinno być widać guzików koszuli. Jeśli cię fortuna jeszcze zaprowadzi na jakieś forum, możesz wsiąknąć na długie tygodnie, śledząc dyskusje o prawidłowej długości nogawek, stopniach formalności obuwia, albo rodzajach koszuli do smokingu i innych mniej lub bardziej egzotycznych detalach.

Uzbrojony w te informacje będziesz się w stanie przyzwoicie ubrać, gdy zajdzie taka potrzeba. W przypadkach budzących wątpliwości zawsze można wklepać w przeglądarkę adres zaufanego bloga i zapytać w komentarzu albo mailu: “Czy ten krawat pasuje do tej koszuli?”.

I tu możesz się zatrzymać. Całkiem możliwe, że tyle ci wystarczy. Ale możesz spróbować zrobić kolejny krok – i zacząć mieć swój styl.

W tym momencie zaczyna się prawdziwa zabawa. Gdy zamiast pytać, wiążesz pod szyją ten krawat, patrzysz w lustro i wychodzisz z domu polegając na swoim przeczuciu. Gdy wiedząc o istnieniu jakiejś zasady stwierdzasz, że łamiąc ją wyglądasz – i czujesz się – lepiej.

Czy zdarzy ci się parę razy źle ocenić sytuację i pojawić się na mieście wyglądając jak idiota? Pewnie, więcej niż parę. Ale to nic, bo bez nieudanych eksperymentów te, które wyjdą nie przyniosłyby takiej satysfakcji. I tylko w ten sposób w końcu dojdziesz do tego, co ci się po prostu podoba. Nie da się mieć stylu nie mając opinii.

Nie będę tu pisał o tym, jak się wiąże krawat. Chcę za to podzielić się moimi opiniami, powiedzieć, jak do nich doszedłem. I słuchać waszych. Nawet – a może zwłaszcza – jeśli się ze mną nie zgadzacie.

Tutaj, de gustibus est disputandum.