Elegancki strój może być fajny nawet gdy jest stonowany i nie składa się z bażancich piórek.

Tak, oczywiście, jest to nawiązanie do Pitti Uomo, którego ostatnia edycja dopiero się zakończyła. Te najgłośniejsze targi mody męskiej ściągają tłumy mężczyzn ubranych dobrze, bardzo dobrze, znakomicie – ale i śmiesznie, w sposób skrajnie przerysowany. Na tym polega urok relacji z tej imprezy – jest kolorowo, różnorodnie. Można znaleźć w morzu ciekawych i nierzadko ryzykownych strojów takie, które tchną świeżością i samemu, zgodnie z własnym wyczuciem, postawić granicę między nimi, a tymi, które poszły już za daleko. Można przekonać się, jak niektóre nieszablonowe rozwiązania naprawdę wyglądają na ludziach – i czy coś, co w teorii brzmi jak niezły pomysł, rzeczywiście daje się nosić.

ATU-(2)

Zdjęć z osiemdziesiątej dziewiątej edycji Pitti już jest w internecie mnóstwo, a niebawem i na polskich blogach – których reprezentacja była tym razem wyjątkowo silna – ukażą się niewątpliwie szczegółowe relacje.

Ale moja przekora daje o sobie znać i stwierdziłem, że właśnie teraz, kiedy jeszcze facebook i instagram spływają wartką rzeką kolorowych strojów, w które przyodziani jegomoście spacerują florenckim placem, siedzą na florenckim murku i schodzą po florenckich schodach, jest najlepszy moment na wrzucenie zestawu na tym tle wręcz nudnego.

ATU-(4)

ATU-(5)

Nie traktujcie tej złośliwostki zbyt serio, nie zamierzam zajmować się tu krytyką stylistyki targów, na których nie byłem, zainteresowania, jakie wywołują. Tak naprawdę wyglądam relacji z Pitti z ciekawością.

Ale do rzeczy, tych co mam na sobie. Jako się rzekło – jest stosunkowo nudno, przynajmniej kolorystycznie. Brąz, szarość i biel – i nic więcej, to wszystko.

Jest za to zróżnicowanie faktur, czyli to co najbardziej cieszy mnie w jesienno-zimowej męskiej garderobie. Te rzeczy są ciepłe i miękkie, tak też wyglądają. Nawet to eleganckie akcesorium, którego rola jest z zasadzie wyłącznie ozdobna – krawat – ma te cechy, bo to matowa wełna.

ATU-(6)

ATU-(7)

Spodnie są elementem garnituru, którego reszta jeszcze się szyje – zastanawiałem się, z czym dadzą się zestawić, oprócz kompletu. No i granatowej marynarki, oczywiście, która pasuje do wszystkiego. Padło na szarą, w tym jasnym odcieniu szarości, który jest mi ostatnio szczególnie miły. Cały garnitur bym sobie chętnie sprawił z jasnoszarej flaneli, gdybym taką gdzieś znalazł w przystępnej cenie.

ATU-(3)

Do tego biała koszula na górze, ciemnobrązowe brogsy na dole. Te jaśniejsze trochę czubki są tak celowo, kiedyś się bawiłem, usuwając z nich farbę, a efekt mi się bardzo spodobał.

ATU-(8)-ow

I lubię ten zestaw, lubię jego nudę i stonowanie; cieszy mnie szarość i brąz. To ubranie niskiego ryzyka – nie ma możliwości wyjść w nim i po pół dnia stwierdzić, że ten krawat jednak nie pasuje. Czasem czegoś takiego właśnie potrzeba.

Zdjęcia: S.B.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie