Płaszcz w kolorze wielbłądziej wełny cieszy się od kilku sezonów rosnącą popularnością. Całkiem zasłużenie.

W tym roku obrodziło kamelowymi płaszczami – miały je w ofercie wszystkie chyba liczące się sklepy garniturowe, a i tańsze sieciówki nie zostały z tyłu (H&M miał nawet dwa takie modele). A że to nie pierwszy rok, kiedy to ubranie zawitało na sklepowe półki, tak naprawdę każdy kto chciał kupić taki płaszcz już to pewnie zrobił.

Fakt jego popularności trochę mnie odstraszał – nie wiem, czy chcę nosić to, co mają już wszyscy i ich pies. Zmuszony jednak do wymiany mojego znoszonego kraciastego płaszcza przyjrzałem się kilku modelom dostępnym w sklepach i z ociąganiem przyznałem, że ten kolor naprawdę cholernie dobrze wygląda, łączy się z tym, co mam w szafie i całkiem mi się podoba. A ta popularność to jednak iluzja – wystarczy wyściubić nos poza blogi modowe i tumblry ze zdjęciami z Pitti, żeby przekonać się, że to nadal nisza w niszy.

Ten płaszcz pochodzi z ostatniej kolekcji Massimo Dutti, nie jest z wielbłąda, a z owczej wełny z jakimś delikatnym dodatkiem kaszmiru. Trochę żeby pokazać jego uniwersalność tym ostatnim nieprzekonanym, trochę ku inspiracji dla tych, którzy skusili się na któryś z dostępnych modeli – kilka zestawów z nim w roli głównej.

Z garniturem

kamelowy-plaszcz+granatowy-garnitur-trzyczesciowy+biala-koszula+koniakowe-brogsykamelowy-plaszcz+szary-garnitur-trzyczesciowy+niebieska-koszula+lotniki

W ciągu dnia (a pewnie i wieczorem, jeśli nie masz na sobie akurat smokingu) taki płaszcz spokojnie nada się by go założyć na garnitur. Nawet jeśli sytuacja jest dość formalna i wymaga ubioru stonowanego, a nie krzykliwego – można po prostu nie szaleć z dodatkami, założyć jakiś konserwatywny garnitur, gładką koszulę i krawat, proste eleganckie buty.

Można też wykorzystać go jako sposób na ożywienie nudnego biurowego zestawu, zwłaszcza że świetnie komponuje się z dwoma najpopularniejszymi kolorami garniturowymi: granatem i szarością. Uznawane bywają one za nieciekawe, ale ich siła tkwi w tym, że da się je urozmaicić niemal dowolnymi akcesoriami, które zbudują interesujący zestaw. Jasny płaszcz zda egzamin świetnie.

Z nieformalnym garniturem

kamelowy-plaszcz+burgundowy-flanelowy-garnitur+blekitna-koszula+czekoladowe-brogsykamelowy-plaszcz+tweedowy-trzyczesciowy-garnitur+biala-koszula+zamszowe-brogsy

Można też iść o krok dalej i sparować ten płaszcz z garniturem zupełnie niespełniającym wymogów ścisłego biurowego dress-code’u. To chyba najbardziej dandy opcja. Garnitur z gładkiej wełny przeważnie nosi się, bo tak trzeba: wymaga tego praca albo okoliczności. Garnitur z flaneli czy tweedu nosi się, bo ma się taki kaprys.

Oba są zbyt nieoficjalne na ważne biznesowe spotkania. Jednocześnie to ciągle garnitury – stoją na drabinie formalności dużo wyżej niż dżinsy i bluzy i tego nie sposób ukryć. To ubranie dla ludzi, którzy ubierają się elegancko, bo lubią, a nie dlatego, że muszą.

Kamelowy płaszcz świetnie to podkreśla. W końcu na ulicy jednak nadal królują okrycia w niezliczonych odcieniach burej szarości i znoszonej czerni, ten kolor zaś doskonale dopasuje się do reszty stoju, który mówi: „Ubieram się tak, bo chcę się tak ubierać. I wiem co robię”.

Smart casual

kamelowy-plaszcz+granatowa-dwurzedowa-marynarka+szare-flanelowe-spodnie+biala-koszula+monkikamelowy-plaszcz+szara-marynarka+blekitna-koszula+biale-sztruksy+trzewiki

Zestaw koordynowany z marynarką i spodniami nie do kompletu to opcja dla tych, którzy lubią się ubierać ładnie, ale niekoniecznie od razu w garniak. I chyba najbardziej naturalne środowisko dla kamelowego płaszcza.

Czy to klasyczny zestaw klubowy (granatowy blezer i szare flanelowe spodnie), czy coś mniej standardowego (tu: białe sztruksy) – ciężko wtopić. Jedynym problemem okazują się beżowe chinosy, które trochę zlewają się z płaszczem i nie wyglądają zachwycająco.

Oba zestawy powyżej mają jasne spodnie – bardzo podoba mi się to zestawienie. Wiem, że nie kojarzy się z naszą zimą albo tą mokrą, zimną jeszcze wczesną wiosną, ale sam czuję się w tych kolorach bardzo dobrze. Może dlatego, że pozwalają trochę odwrócić uwagę od tego, że jest mokro i jeszcze zimno.

Oczywiście można wybrać coś mniej ekstrawaganckiego, ale takich zestawów wszędzie jest multum, wybrałem więc takie.

Casual

kamelowy-plaszcz+koszula-fioletowy-gingham+szary-kardigan+dzinsy+trzewikikamelowy-plaszcz+tshirt+burgundowy-sweter+dzinsy+trzewiki

Płaszcz w casualu? Czemu nie. Granatowa czy grafitowa dyplomatka pewnie stanowiłaby tu problem, ale kamel spisuje się świetnie, jeśli zestawić go z dżinsami.

Płaszcz w zastępstwie marynarki powoduje, że cały zestaw wygląda bardziej na luzie, ale jednak ma tę elegancką nutę. Nienarzucającą się – w końcu po wejściu do pomieszczenia wierzchnie okrycie się zdejmuje, można zostać wtedy w samym swetrze albo kardiganie.

Z jednej strony ma wszystko co trzeba – klapy i kieszonkę na piersi, butonierkę i wcięcie w talii. Z drugiej, gruby materiał zmiękcza odbiór tych linii, których czystość i ostrość nadaje marynarce tego, co czyni z niej ubranie bardziej smart niż casual.

Dlatego jest tam na zdjęciach nawet zestaw bez koszuli (wiem, szokujące) i wydaje mi się, że nic się tu nie gryzie.


W takiej formie noszę ten płaszcz na codzień. Co znaczy – rzeczywiście codziennie, w zasadzie niezależnie od tego, co mam na sobie. I zawsze niemal czuję, że pasuje do reszty stroju. Niniejszym więc zakup kamelowego płaszcza uważam za usprawiedliwiony.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie