Jeszcze chwilę temu byłem przekonany, że nie da się w Krakowie zamówić butów na miarę. Zostałem całkiem przyjemnie zaskoczony.

Do tej pory moimi najbardziej formalnymi butami były czarne oxfordy marki Bexley – więc jednak obuwie z nie najwyższej półki. Uznałem, że tę lukę w garderobie warto uzupełnić, przy okazji sprawdzając jak wygląda zamówienie butów na miarę u krakowskiego szewca, Karola Staniosa, którego warsztat mieści się przy ulicy Smoleńsk 27.

Udałem się więc do szewca i omówiliśmy sprawę – czarne lotniki, ze szwem po wewnętrznej stronie pięty, na możliwie smukłym kopycie i z wąskim pasem – absolutny minimalizm.

Przy zamówieniu omówiliśmy całe mnóstwo szczegółów, od wyglądu kopyta i wykończenia cholewki, po detale podeszwy. Rzemieślnik sam dopytuje o preferencje klienta w przypadku detali, których ten nie sprecyzował.

Nie przeglądałem skór dostępnych w warsztacie – buty miały być czarne, więc zawierzyłem rzemieślnikowi w kwestii wyboru najodpowiedniejszej skóry na to zamówienie. Wiem jednak, że stara się on zdobywać różne nowe skóry i w przypadku zamówienia w innym kolorze – brązie czy wiśni – powinien istnieć wybór.

DSC_0796

DSC_0800

Zwróciłem uwagę szewca na pewien drobny, ale irytujący detal – mały palec mojej lewej stopy najprędzej się obciera w nowych butach, puchnie trochę i boli, co jest bardzo problematyczne w rozchodzeniu nowych butów. Chciałem zatem mieć w tych butach dość miejsca na palce. Połączyć to z wąskim kopytem – oto największe wyzwanie.

Kopyto zostało przygotowane od nowa pod moje zamówienie. Wykonany został też przymiarkowy but – lewy właśnie – na tym kopycie, żeby zobaczyć, jak leży i jak mi się w nim chodzi. Zdjęcie tego buta – na kołkowanej podeszwie – mogliście jakiś czas temu zobaczyć na moim instagramie.

Po przymiarce pozostało mi czekać na odbiór. Zamówione jakoś w kwietniu buty trafiły w moje ręce w ostatnim dniu czerwca.

DSC_0804

DSC_0802

Od tego czasu miałem je na nogach dwukrotnie – podczas mojego balu absolwenckiego i uroczystości absolutoryjnej. Muszę przyznać, że od samego początku są niesamowicie wygodne – nie wymagały żadnego rozchodzenia, nigdzie nie uwierały i nie obcierały. Noszą się naprawdę świetnie.

DSC_0819

DSC_0820

Zwróćcie uwagę na podeszwę – zwłaszcza na glanek, wytaliowany bardzo mocno i fazowany na brzegach. Podeszwa jest szyta na całej długości, choć początkowo była mowa, że w najwęższym punkcie może być kołkowana, żeby osiągnąć takie taliowanie. Okazało się to jednak niepotrzebne.

Na podeszwie widać też cienką linię biegnącą równolegle do krawędzi – to ślad, gdzie została ona nacięta, żeby wprowadzić nić. Kanał szycia jest więc kryty.

Wąski jest też obcas – węższy niż w posiadanych przeze mnie gotowych butach.

DSC_0824

DSC_0811

But w pięcie jest też delikatnie wklęsły, żeby dopasować się do naturalnej krzywizny pięty stopy. Jest to podobno patent wzięty z obuwia ortopedycznego – ale muszę przyznać, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie.

DSC_0829

DSC_0826

DSC_0833

To co zwraca uwagę i robi bardzo dobre wrażenie, to otwartość rzemieślnika na pomysły klienta i rozmaite nowinki. Szewc sam śledzi prace rzemieślników włoskich czy japońskich, którzy stanowią dla niego inspirację. To dość rzadkie w Polsce, tym bardziej więc cenne.

Zdradzę do tego, że cena tych butów plasuje się – na razie – mniej więcej na poziomie obuwia RTW marek takich jak Carmina. Biorąc pod uwagę możliwość pełnej personalizacji zamówienia, oraz stworzone pod nas indywidualne kopyto, cena jest bardzo atrakcyjna.

Edycja: po uzgodnieniu z szewcem, podaję cenę mojego zamówienia – buty kosztowały mnie 1600zł.

Jedyne czego mi brakuje, to możliwość zamówienia prawideł w kształcie kopyta. Posiadane przeze mnie prawidła niestety nie pasują idealnie (czemu trudno się dziwić). Z rozmowy z rzemieślnikiem wynika jednak, że prędzej czy później planuje on wprowadzić i tę usługę do swojej oferty.

DSC_0835

Czarne lotniki – wykonane w Pracowni Szewsko-Skórniczej Karola Staniosa, ul. Smoleńsk 27, Kraków

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie

  • Przezor

    Koszt wykonania podobnych butów oscyluje w jakiej kwocie?

  • Bartek

    Daj znac w przyszlosci, jak cholewka z podeszwa zniosa uzytkowanie. Ladnie sie prezentuja. Mam wrazenie, ze przody cholewki sa lekko kanciaste. To sluszna uwaga czy tez, widzac malo na telefonie, dopowiedzialem sobie szczegoly podlug wlasnego gustu?

    • SJ

      Trochę są. Da się te kanty zrobić wyraźniej, tu nie są tak ostre, ale nie są też całkiem zeszlifowane na gładko. Wydaje mi się, że to ładnie wyważony środek ;]

  • Ksama

    Ładne, udało się uzyskać kopyto dynamiczne, ale nie nadmiernie szpiczaste. Staranność wykonania też niczego sobie. Osobiście wolę szerszy sztuper, ale skoro buty powstały do smokingu rozumiem decyzję.
    Pan Stanios należy do ‚młodego’ pokolenia rzemieślników, dobrze zgaduję?

    • SJ

      Zgadza się.

  • SJ

    Zdecydowałem się o niepodawaniu cen publicznie z kilku względów – pośród nich jest taki, że te ceny się jednak zmieniają i jeśli ktoś trafi tu za rok, mogą być mało pomocne, a raczej dezinformujące.

    1. Tak.
    2. Mój został u szewca. I tak nie miałbym co zrobić z jednym butem ;]

  • Cezary

    Można chociaż wiedzieć jaki to przedział cenowy? Do 1000 zł? Do 2000 Zł? Do 3000?

    • Ksama

      „Zdradzę do tego, że cena tych butów plasuje się – na razie – mniej więcej na poziomie obuwia RTW marek takich jak Carmina.”
      Na stronie carminy są ceny.

  • Mateusz

    No i wszystko jasne – rekonstrukcja historyczna. A zastanawiałem się skąd go znam 😀 To tłumaczy też dużą otwartość na pomysły klientów 😉

    • SJ

      Tak, zajmował się (i może nadal zajmuje) rekonstrukcją – współczesne eleganckie buty robi od stosunkowo niedawna (kilku lat).

  • Paweł Gołąb

    Przyszłość należy do takich rzemieślników.

  • Rafał Stec

    Właśnie zauważyłem że patrzę na zdjęcie tych butów 20 minut 😀 Piękne są! Czuje że odwiedzę Pana Karola.

  • zając

    Buty mają naprawdę ładne kopyto (na tyle, na ile można to ocenić po zdjęciach), natomiast moim zdaniem cały efekt wizualny psują „rozszerzające się” i w konsekwencji bardzo szeroko rozstawione dolne dziurki na sznurowadła. Czy to był Twój pomysł, czy też decyzja szewca?

    • SJ

      Wspólnie to ustaliliśmy. Mnie się bardzo podoba.

      • zając

        Dzięki za szybką odpowiedź. Większość naprawdę ładnych lotników (Vass, Kielman, Maftei, Saint Crispin itd.) ma dosyć wąsko rozstawione dziurki. Ze zdjęć które oglądałem, niektóre G&G i Saint Crispin również mają takie rozszerzające się ku dołowi odstępy, ale:
        1) są to buty na 6-7 dziurek a nie na 5
        2) szerokość na samym dole nie jest aż tak duża jak w Twoich butach
        Według mnie wyszło odrobinę karykaturalnie i buty zyskałyby bardzo dużo, gdyby nie rezygnować z poszerzających się odległości, ale wszystkie szerokości trochę zmniejszyć (i ewentualnie dodać jeszcze szóste dziurki). No ale o gustach się nie dyskutuje, ważne że Ty jesteś zadowolony 🙂

        • SJ

          Taki rozstaw zdaje się być częstszy wśród butów japońskich szewców, których dokonania pan Stanios śledzi. Moim zdaniem ładnie się to balansuje z kształtem kopyta i chociaż nie każdemu musi się podobać, to dla mnie jest super.

          • zając

            To jeszcze tak podrążę temat, możesz pokazać zdjęcia „japońskich lotników” z takim rozwiązaniem (bardzo szeroki rozstaw dolnych dziurek, 5 dziurek)? Nie czepiam się, tylko chętnie bym popatrzył (ładnych zdjęć nigdy za wiele), a sam nie potrafię znaleźć.

            Tak na szybko, to:
            http://theshoemakerworld.tumblr.com/post/94898033720/masaru-okuyama-bespoke-wholecut-with-captoe
            Ale tutaj jest tak jak pisałem poprzednio, dziurki rozszerzają się ale dużo delikatniej i ostatnie nie są aż tak szeroko rozstawione. Podobny rozstaw dziurek jak u Ciebie jest w butach które robi Yohei Fukuda, ale nie mam pojęcia czy w lotnikach również bo na jego facebooku praktycznie nie ma zdjęć lotników. Tutaj Koji Suzuki, ale to tylko trzy dziurki, w dodatku równej szerokości. http://s15.postimg.org/6p8amxghn/Spigola_wholecut.jpg

            Niby to taki mały szczegół, ale jednak lotniki są tak „czyste”, że każdy nawet najmniejszy nietypowy drobiazg bardzo szybko przyciąga uwagę, a przynajmniej moją. Nie chcę serio wyjść na czepialskiego i mam nadzieję, że tak tego nie odbierasz. Po prostu dla mnie takie drobne szczegóły w przypadku lotników naprawdę mają znaczenie. Z tego powodu sam dla siebie bardzo długo szukałem odpowiednich, w końcu wybór padł na Vassy na kopycie U 🙂

          • SJ
          • zając

            Dzięki! Tutaj jakoś mnie to aż tak nie razi… może to również kwestia szerszych, płaskich sznurowadeł?