Fakt, że ubranie jest wykonane ręcznie stanowi dla wielu synonim najwyższej jakości. Czy zawsze tak jest?

Ten temat zajmuje mnie od jakiegoś czasu – widziałem już trochę ręcznie wykonanych rzeczy różniej jakości i porównywałem je z szytymi w większości maszynowo ubraniami z wieszaka.

Dość jasnym wydaje się, że istnieją ręcznie wykonane rzeczy kiepskiej jakości. Zrobienie ich jak trzeba wymaga czasu i lat doświadczenia ze strony rzemieślnika; to kosztuje. Jeśli próbujesz ciąć te koszty, najpewniej skończysz z czymś, co nie będzie całkiem satysfakcjonujące. Nie to stanowiło dla mnie zagwozdkę.

Rzućcie okiem na garnitury Sartoria Formosa w sklepie internetowym No Man Walks Alone. Uszyte ręcznie w Neapolu, zrobione są ze świetnych tkanin i mają genialny krój – co ma swoje odzwierciedlenie w cenie. Wykończone są także ręcznie – widać to przy dziurkach na guziki czy wszyciu podszewki. I nie sposób nie zauważyć tu niedoskonałości.

0406162550312055_1

Moja marynarka z Suit Supply jest wykończona dużo schuldniej. A kosztowała dużo, dużo mniej.

Wiem, że w marynarkach Suit Supply pracy ręcznej jest bardzo mało. Nawet płótno w klapach pikowane jest maszynowo. Ale jeśli efekt jest ładny, schludny i porządny – oraz tańszy – dlaczego wykonane i wykończone ręcznie rzeczy cieszą się opinią dużo bardziej wartościowych? I to nie tylko w sensie gotówki, jakie trzeba za nie dać?

Sprowadza się to do uświadomienia sobie jednej – może trochę nieintuicyjnej – rzeczy: niedoskonałości niekoniecznie są czymś złym.

Obdarzają one ubranie własnym charakterem. Garnitury Sartoria Formosa pokazane wcześniej to ubrania gotowe, z wieszaka – ale żadne dwa nie są jednakowe. To też jedna z tych strasznie fajnych rzeczy dotyczących ubrań bespoke: są niepowtarzalne. I okej, to trochę snobistyczne podejście, ale jednak coś w nim jest.

Poza tym zamawiając rzecz u krawca albo kupując w sklepie sprzedającym krótkie serie ręcznie robionych rzeczy, wiesz gdzie idą wydane przez ciebie pieniądze. A idą do rzemieślnika, który nauczył się swojego rzemiosła i praktykował je przez lata. To coś, co zdaje się powoli zanikać, a warto jednak to jakoś chronić.

Jest też w końcu aspekt estetyczny. Te niedoskonałości są trochę smakiem nabytym: niekoniecznie spodobają ci się, gdy zobaczysz je po raz pierwszy. Ale jest w nich pewna autentyczność, jest coś organicznego – i w pewnym momencie możesz zauważyć, że ta część twojego mózgu wrażliwa na piękno ożywa na ich widok. I będzie to piękno inne niż to wynikające ze sterylnej perfekcji, trochę mniej uchwytne. Ale przecież nie mniej prawdziwe.

Zdjęcia w nagłówku i tekście pochodzą ze strony No Man Walks Alone.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie

  • R.

    Ostatnio widzę jak wiele osób dochodzi do tego samego upodobania niedoskonałości z zupełnie różnych źródeł.
    Znasz https://en.wikipedia.org/wiki/Wabi-sabi?

    • SJ

      Coś mi się kojarzy ;]

      W ogóle, wśród tych japońskich konceptów jest sporo interesujących rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=lT55_u8URU0

      • R.

        O tak, ładnego Kintsugi szukam od dawna, ale nawet w Japonii nie udało mi się znaleźć (jedynym efektem moich poszukiwań było znalezienie warsztatu, który robi to na zamówienie, ale na to nie miałem czasu).

        • SJ

          Kupowanie gotowego to nie jest trochę jak kupowanie marynarki od razu z łatami na łokciach? ;]

          • R.

            O, widzisz – sam nie wiem. Łaty na łokciach to ekstremum, ale jeśli to jest różnica jak między normalnym RTW a bespoke to chyba bym się z tym jakoś pogodził.

            Teraz zaczynam się zastanawiać czy wolno młotkiem, czy musi się rozbić przez przypadek 🙂

          • SJ

            Młotkiem, ale tylko jeśli sam tak upadnie ;]

  • Herbiarz

    Stawianie znaku równości między „bespoke” a „wykonane ręcznie” to jedno wielkie nieporozumienie. Potem ludzie również opowiadają, jakoby wykonanie ręczne było znakiem jakości. Te trzy rzeczy:
    1. Bespoke.
    2. Handmade.
    3. Dobra jakość
    to trzy rzeczy, które nie są rozłączne. Dotyczy to się zarówno koszul, garniturów jak i samochodów.

    • SJ

      Ale ja nigdzie nie stawiam znaku równości, zauważ.

      Tzn. zależność jest taka, że handmade nie oznacza bespoke, ale bespoke często oznacza handmade – zwłaszcza w przypadku męskich eleganckich ubrań.

      • Herbiarz

        Wiem, wiem. Nie byłeś adresatem mojego narzekania 😉
        Zgodę się, że w przypadku garniturów bespoke większy procent jest handmade. Ale korzystanie w trakcie bespoke z maszyn to nic strasznego. A przy samochodzie szczególnie 😉