To trochę bardziej skomplikowane niż podział na poduszki grube, cienkie i żadne.

Lubię w moich marynarkach ramiona bez wypełnień. I bez wypełnienia w kuli rękawa. Miękka konstrukcja tego typu jest szalenie wygodna, dodaje też marynarce nieformalnego charakteru, którego nie ma rękaw zwisający z mocno wypełnionego ramienia marynarki. Ponadto uważam, że takie marynarki całkiem mi pasują.

Chociaż pewnie nieidealnie. Rzućcie okiem na to zdjęcie, gdzie mam na sobie marynarkę z ramionami całkiem pozbawionymi wypełnień:
shoulders1

Możecie dostrzec, że linia ramienia nie jest całkiem prosta, załamuje się ona trochę jakoś tak w dwóch trzecich odległości od szyi. Ale to normalne, tak wygląda anatomia; jeśli nie poprawić tego poduszką, widoczne będzie u większości ludzi. Problem polega na tym, że marynarka z miękkimi ramionami bardzo łatwo podkreśli mi tych ramion asymetrię, a to jest już raczej niepożądane. Widać, że jedno ramię opada mi bardziej niż drugie, a rękaw układa się inaczej.

Mogę z tym żyć jednak – to niewielka cena za wygodę takiej marynarki. Zwłaszcza, że dobre zrobienie wypełnienia też do prostych nie należy.

shoulders3

To jest tania marynarka z dość mocno wypełnionymi ramionami. Wypełnienie jednak ma swoją grubość rozdystrybuowaną tak, że ramię marynarki stanowi prostą, ale nachyloną pod kątem do podłogi linię. Wysoki kołnierz jeszcze akcentuje to nachylenie ramion, całość wygląda więc zaskakująco OK. Problem oczywiście polega na wygodzie tej marynarki i na fakcie, że moim zdaniem taki styl niezbyt pasuje do nieformalnego jednak materiału, z jakiego marynarkę uszyto.

shoulders2

W tej marynarce natomiast, chociaż uszyta jest w całości bez porównania lepiej, ramiona są bardziej kwadratowe. I to pomimo faktu, że wypełnienia jest w nich tak naprawdę mniej niż w tej dwurzędówce powyżej. Problem jest taki, że poduszka jest wyraźnie grubsza po stronie rękawa, a kołnierz nie jest tak wysoki. Wszystko to akcentuje kwadratowość linii ramion. Jak widać, można użyć cieńszego wypełnienia z mniej satysfakcjonującym efektem końcowym, nawet dla kogoś kto preferuje bardziej miękkie ramiona. Kształt kołnierza, sposób wszycia rękawa – to też ważne, oprócz samego wypełnienia.

To nie jest tak, że wypełnienia w ramionach są złe z zasady – co nie powinno zaskakiwać, biorąc pod uwagę jak powszechnie były i są używane w krawiectwie. To głównie kwestia preferencji i tego, czy uważasz że ubranie powinno korygować niedoskonałości twojego ciała, czy po prostu harmonijnie wpasowywać je w całą sylwetkę, nie udając jednocześnie, że ich tam nie ma.

To także kwestia kształtu tego ciała. Spodziewam się, że wypełnienia będą prędzej wyglądać dobrze w marynarce noszonej przez kogoś o bardzo opadających ramionach. Wtedy ryzyko osiągnięcia tego kwadratowego wyglądu jest dużo mniejsze, łatwiej więc poeksperymentować – z dużą szansą, że efekt tych eksperymentów będzie wyglądał bardzo naturalnie. Takim ludziom marynarki z miękkimi ramionami mogą zupełnie nie służyć, nawet przy mniej formalnych strojach.

Konkluzja powinna być chyba taka, że nie ma sensu fetyszyzować jakichś jednych rozwiązań. Ważne jest, by patrzyć trochę szerzej: na różne detale wykonania ubrania, na to jak pasują do naszej sylwetki, no i w końcu: jak wygodnie się w nich czujemy.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie