Garnitur może być nieformalny, może też być lekki – i to całkiem niezłe ubranie na letni dzień w mieście.

Nie ma tu nic wymyślnego. Garnitur uszyty z mieszanki bawełny i lnu w drobną beżowo-brązową pepitkę. Miękka konstrukcja, gniotący się na potęgę materiał – jak już pisałem, czyni to garnitur mało oficjalnym, i nawet kieszenie bez patek tego nie zmienią.

Ten garnitur to jedna z niewielu posiadanych przeze mnie rzeczy, które wygladają zdecydowanie lepiej z niebieską niż białą koszulą. Zwykle wybór koszuli podyktowany jest tym, na co akurat mam ochotę – tu jednak błękit dodaje trochę życia. Kolor garnituru jest dość neutralny – by nie rzec nijaki – i biała koszula mu nie pomaga.

Koszula to lniany button-down, co jeszcze obniża formalność zestawu. Bez krawata – kołnierzyk tu ma niestety zbyt krótkie skrzydełka, by wyglądać dobrze z krawatem.

Reszta akcesoriów: jest biała lniana poszetka z granatowym brzegiem. Są na niej wyhaftowane moje inicjały. Myślę, że nie chciałbym ich na koszuli, ale na poszetce – czemu nie; w końcu są tam głównie dla mnie. Nikt inny ich nie zobaczy.

Rzadko noszę obecnie spodnie z paskiem. Zwykle są to dżinsy – no i para od tego garnituru. Zakładam wtedy prawie zawsze ten pleciony skórzany pasek.

I okulary – moje sprawdzone Moscoty. Model Miltzen – jeden z najstarszych projektów firmy. Klasyka.

Na nogach para jasnobrązowych penny loafers. Sądzę, że sprawdzają się lepiej w tym przypadku, niż sznurowane buty.

Garnitur, koszula i pasek – Massimo Dutti // poszetka – Poszetka.com // loafersy – Partenope // okulary przeciwsłoneczne – Moscot

Zdjęcia: Jakub Płoszaj

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie

  • Artur

    Bardzo mi się podoba. Nie widzę tego garnituru w obecnej kolekcji Massimo, pewnie wyhaczony podczas wyprzedaży?

    • SJ

      Tak, z poprzedniej kolekcji.

  • Michal

    Widzę drobniutką sprzeczność między ‚jest tylko dla mnie’ a ‚napiszę o tym na blogu całemu światu’ ;)))))

    • SJ

      Wiesz co, to jest tak: na blogach trochę z zasady pisze się o rzeczach, o których niekoniecznie się mówi poza nimi. Poza takimi miejscami jak blogi, fora tematyczne czy spotkania entuzjastów po prostu nie dyskutuje się za bardzo o doborze poszetki czy skarpet; nie pokazuje się schowanych pod marynarką szelek, albo detali wykończenia krawata.

      Ktoś kto widzi mnie na ulicy nie zobaczy inicjałów na poszetce. Ale jeśli ktoś czyta blogi, to interesuje go temat – więc tu czuję się swobodnie pisząc o tych detalach do ludzi podzielających moje hobby.

      • Michal

        To była raczej żartobliwa uwaga 😉 Ale w sumie to ciekawe, ile osób, które Cię widzi czyta tego bloga xD