Koszule popover stają się ostatnio coraz popularniejsze. Podoba mi się ta moda.

Popover to trochę koszulka polo, a trochę zwykła koszula. Ma normalny kołnierzyk i mankiety, zwykle z lekkim, miękkim wypełnieniem, ale nie rozpina się do samego dołu – podobnie jak polówka. Można dzięki temu kołnierzykowi nosić popover z marynarką i wygląda to lepiej niż zwykłe polo. Taka koszula wpisuje się ładnie w estetykę tailored casual, w której rzeczy takie jak marynarka mają wyglądać mniej sztywno i formalnie, a facet ją noszący ma nieco mniej odstawać od całej reszty towarzystwa ubranego w tiszerty i flanelowe koszule w kratę. Albo przynajmniej mieć poczucie, że odstaje trochę mniej.

Cóż, mnie się to podoba.

Z garniturem

Zestaw pierwszy: Garnitur – Zaremba MTM // Poszetka – Poszetka.com // Buty – Carlos Santos
Zestaw drugi: Garnitur i pasek – Massimo Dutti // Buty – Crownhill

Garnitur to nie jest ubranie pierwszego wyboru do takiej koszuli, chyba że naprawdę wiesz co robisz. Żeby popover zgrywał się ładnie z garniturem, to garnitur musi być mocno nieformalny: miękkie ramiona, nakładane kieszenie, ale przede wszystkim: nieformalna tkanina. Tutaj to albo flanela albo mieszanka bawełny i lnu. Bawełna i len właściwie będą tu idealne, ale matowa wełna-tropik o otwartym splocie także powinna się spisać. Unikaj za to błyszczących wełen czesankowych (typowo garniturowych).

Taki zestaw jest jednak ryzykowny i zdecydowanie wyróżni cię z towarzystwa. Nie jest to jednak koniecznie zła rzecz.

W teorii można uszyć popover np. z bawełny oxford i nosić z krawatem – więc z garniturem zestawi się bez większego problemu. Tylko nie wiem, jaki miałby przyświecać temu cel.

Zestaw koordynowany

Zestaw pierwszy: marynarka – Suit Supply // Poszetka – Poszetka.com // Jeansy – Levi’s 501 CT // Chukka – Gant
Zestaw drugi: Marynarka – Massimo Dutti // Poszetka – Poszetka.com // Chino – Benevento // Buty – Partenope

Popover i marynarka z miękkimi ramionami i nakładanymi kieszeniami to idealna kombinacja i właśnie w takim zestawieniu sprawdza się świetnie. Natychmiast obniża formalność całego zestawu w porównaniu z wersją ze zwykłą koszulą. Automatycznie zmusza cię też do zrezygnowania z krawata, co też odformalizuje ubranie. Nadal możesz bawić się akcesoriami – poszetki, wpinki do butonierki i tak dalej – i możesz robić to trochę odważniej, nie bojąc się tak bardzo o przesadę i przeładowanie, o które bardzo łatwo, jeśli w masz na sobie także krawat.

Z tym właśnie polecam eksperymentować.

Bez marynarki

Zestaw pierwszy: Chinosy – Benevento // Buty – Chrownhill
Zestaw drugi: Spodnie – Benevento // Buty – Carlos Santos

Jeszcze bardziej casualowe podejście do koszuli popover: noś ją jak koszulkę polo, bez marynarki. To nadal może być całkiem schludne ubranie, z wełnianymi spodniami i skórzanymi butami: w końcu to wciąż koszula, a nie tiszert. Magia jest w kołnierzyku.

Ja zwykle noszę tę koszulę wpuszczoną w spodnie, ale w zestawieniu z jeansami albo bardziej casualowymi wersjami chino nie jest to konieczne.

Podsumowując

Popover fajnie sprawdza się tak w zestawach całkiem nieformalnych, jak i nieco bardziej eleganckich, z marynarką czy spodniami w kant, ale nadaje im nieco luzu i swobody. Jeśli lubisz takie ciuchy, ale nie musisz – bo w twoim miejscu pracy nie obowiązuje żadny dress code i wszyscy noszą dżinszy i tiszerty, zdecydowanie warto wypróbować taką opcję.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie

  • Wiktor Bonderek

    Najfajniej wyszedł zestaw z dżinsami. Gdy tylko zobaczyłem pierwszy raz ten rodzaj koszuli na blogu Mikołaja Pawełczaka (jakaś relacja z zamówienia u Zaremby. Maciej miał na sobie wtedy coś ala popover w czekoladowym kolorze) momentalnie się zakochałem. Dla mnie, osoby obniżającej formalność na każdym możliwym gruncie, to świetny element garderoby. Póki co mam jeden typowo letni egzemplarz, ale z pewnością w najbliższych miesiącach ogarnę jeszcze coś całorocznego. Dżinsowy popover, o, to byłoby coś!