Granatowy garnitur, czarne oxfordy, biała koszula i jedwabny krawat. Wielu zastanawia się, jak uczynić taki zestaw bardziej interesującym. Ale… po co?

Unikamy nudy jak ognia. Codziennie zajmujemy uwagę całą masą mniej lub bardziej ważnych rzeczy, żeby tylko nie znaleźć się w tej straszliwej sytuacji, gdy dopada nas nuda. Zabija ona przyjemność z pracy, niszczy związki. Nazwanie kogoś nudnym jest obelgą. Stąd też wszystko wokół musi być ciekawe i ekscytujące, inaczej przepadnie w walce o naszą uwagę.

W męskiej modzie to podejście też jest widoczne. Czasem może nieco się kamufluje, ale wystarczy przyjrzeć się bliżej: te wszystkie fantazyjne podszewki, nieortodoksyjne akcesoria, pstrokate skarpetki; ale także eksperymenty z krojem, proporcjami, detalami. I chociaż każdy internetowy poradnik powie ci, żebyś na pierwszy garnitur wybrał gładki granat, natychmiast pospieszy by dodać, że przecież taki garnitur „wcale nie musi być nudny!”.

Ale może czasem powinien.

Ładne ubrania są fajne. Dla mnie to przyjemność z zabawy z nimi najistotniejsza. Garnitury to rzeczy, które lubię bardziej niż potrzebuję, bo spokojnie mógłbym chodzić na codzień w dżinsach i tiszercie nie wywołując wcale zgorszenia. Rozumiem więc tę chęć to noszenia rzeczy, które się wyróżniają, są interesujące i nietuzinkowe. Ale ubrania to hobby różniące się nieco od innych. Jeśli budujesz w piwnicy makiety, po których jeżdżą modele pociągów, robisz to dla siebie; kiedy się ubierasz, robisz to także dla innych.

Ubrania, które wyglądają nudno – przynajmniej pozornie – czasem będą lepszym rozwiązaniem, złotym środkiem między ekspresją twojej pasji a tym, co widzą inni ludzie. Nie narzucają się; pozwalają, by twoje hobby pozostało twoim hobby. Jak z tymi modelami pociągów – nikt nie dowie się o tym tylko na ciebie patrząc.

Ale ty i tak będziesz znał wartość tego, co masz na sobie. Przypomną ci o tym chwyt tkaniny, którą sam wybrałeś na zamówienie bespoke, ręcznie obszyte dziurki, delikatny łuk kieszonki piersiowej. Idealna linia kantu na spodniach. Wygoda marynarki skrojonej pod ciebie i nikogo innego.

Nie twierdzę, że to jedyne słuszne podejście. Niektórzy chcą się wyróżnić strojem dużo bardziej niż inni. Używają odważnych kolorów i wzorów jako znaku rozpoznawczego. Chcą, by inni zwrócili uwagę na ich ciuchy natychmiast, gdy ich zobaczą.

Ja jednak zadowolę się nudnym granatowym garniturem i nudną białą koszulą.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie