Kolejny letni zestaw z tych odrobinę bardziej formalnych.

Dwa tygodnie temu pokazałem na blogu zestaw z granatowymi lnianymi spodniami i lnianym krawatem. Tym razem jasnoszara marynarka i biała koszula zostają bez zmian; ale stwierdziłbym, że ten zestaw spokojnie nadaje się do biura albo sytuacji biznesowych przy ciepłej pogodzie.

Dwie zmiany w stosunku do poprzedniego zestawu decydują o jego wyższej formalności. Po pierwsze, spodnie. Zamiast lnu, uszyte są z cienkiej wełny. Lekka i przewiewna wełna Super 120s od Vitale Barberis Canonico w ciemnej szarości zapewnia kontrast dla jasnoszarej marynarki, a mną się przy tym zdecydowanie mniej niż spodnie z lnu.

Rzecz druga to buty. Zamiast loafersów bez skarpet, para oxfordów. Wiecie, prawdziwych butów.

Niesamowicie podoba mi się ich głęboki kolor wina. Dzięki niemu buty są ciekawym elementem inaczej bardzo stonowanego zestawu. Oczywiście czarne albo ciemnobrązowe także by pasowały, ale efekt pewnie nie byłby taki fajny.

Bardzo ładne jest też brogowanie wzdłuż krawędzi nakładanego noska. Subtelna ozdoba, dzięki której buty odrobinę bardziej się wyróżniają.

Generalnie rzecz biorąc, ciekawe rzeczy w tych ubraniach są raczej subtelne. Jak mogłem już wspomnieć ostatnim razem, świetna jest tkanina tej marynarki – mieszanka lnu i jedwabiu o chłodnym chwycie. Guziki z masy perłowej nieźle prezentują się na jej tle. Marynarce oczywiście daleko do ideału: gdybym miał wybierać, wolałbym ciętą kieszonkę piersiową, szersze klapy, zapięcie na dwa i pół guzika, a sam guzik umieściłbym niżej. Nie zmienia to faktu, że jak na razie to najczęściej noszona przeze mnie marynarka tego lata.

Kolejnym fajnym akcentem jest piękna faktura brązowego krawata z szantungu bez podszewki.

Marynarka – Massimo Dutti // koszula – Camiceria Olga Milano // buty – Carlos Santos // spodnie – Benevento // krawat i poszetka – Poszetka.com

Zdjęcia: Jakub Płoszaj / Photon Photography

Zdjęcia wykonane zostały przed gmachem głównym Muzeum Narodowego w Krakowie

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie

  • a

    W tym wariancie druga końcówka krawata niezbyt ładnie wygląda.

  • Michal

    Zacząłem się po przeczytaniu tego wpisu zastanawiać, czy możliwa jest przeróbka brustaszy nakładanej na ciętą. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś coś takiego robił, ale z drugiej strony wydaje mi się to względnie proste – odpruć naszyty materiał, zrobić z niego listewkę, wyciąć brustaszę, naszyć listewkę i doszyć worek kieszeniowy. Nawet nie wydaje się to drogim przedsięwzięciem. Czy może coś mi umyka?
    PS. Ile jest w marynarce procentowo jedwabiu?

    • SJ

      To jednak jest trochę problematyczne, bo brustaszę się wycina wcześniej, przed zszyciem marynarki na stałe. Teraz trzeba odpruć obłożenie/podszewkę na przodzie, usunąć na chwilę wkład piersiowy, przeciąć materiał, zamontować kieszeń i potem wszystko poskładać na swoje miejsce. Trochę dużo roboty, a efekt niepewny.

      Skład to 27% jedwab/73% len.

      • Michal

        Założyłem, że ta marynarka nie ma podszewki ani konstrukcji :)) Ale pewnie i tak raczej gra nie byłaby warta świeczki

        • SJ

          Nie ma podszewki, ale jakiś tam wkład piersiowy jest.

  • Dariusz

    Moje gratulacje! Rozwijasz się w momencie, kiedy tak wiele zostało już powiedziane.
    Marynarka na 2,5 guzika z ciętą brustaszą byłaby idealna. Roetzel czy Zaremba zrobiliby to lepiej. Ale tak nie do końca perfekcyjny zestaw wydaje się być jakoś bardziej realnym (osiągalnym?). Najważniejsze jest zachowanie dobrych, korzystnych dla sylwetki proporcji, przy ciekawej grze kolorów i faktur.
    Sam zmieniłbym tutaj to i owo, ale podsumowując : zestaw inspirujący!

    • SJ

      Dzięki 🙂

  • Leszek Goździk

    Jak na Massimo Dutti, marynarka wygląda na dość długą (tj. odpowiedniej długości, a nie krótką jak to zazwyczaj bywa z ich marynarkami). Jaki rozmiar marynarek MD nosisz?

    • SJ

      Zgadza się, dlatego też ten model tak mi się spodobał.

      Noszę 46.

  • Liam

    Nonszalancja z węższą końcówką krawata ocieraj się już raczej o niechlujstwo.

    • Adam Sulecki

      Uważam, że taki zabieg, jest jak najbardziej w porządku. Zadziwiające jest, na ile mogą sobie pozwolić Kobiety w zwracaniu na siebie uwagi strojem, proporcjami, fasonem ect. ,a męzczyźni pod tym względem są dość mocno ograniczeni.
      Jest to (umiejscowienie końca węższej części krawatu) naprawdę dość subtelne, w porównaniu do rozpinania kilku górnych guzików koszuli.

      Abstrahując od pobudek Szymona, mnie się podoba, tzn, chętnie sam skorzystam z tego pomysłu. Łatwo jest krytykować, natomiast trudniej wpaść na coś lepszego. Zakładając, że oprócz założenia ładnych „szmatek”, chcemy uwypuklić RÓWNIEŻ, naszą seksualność, byłbym Wam (mowa o Oburzonych) wdzięczny za podesłanie innej, subtelniejszej możliwości :).

      • SJ

        Cała ta dyskusja wydaje mi się cokolwiek zabawna.

        Po pierwsze – ten krawat nie jest aż tak długi. Spodnie mają wysoki stan, więc jedna i druga końcówka krawata wypadają poniżej ich pasa; nie sięgają jednak kroku. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, cóż, ewidentnie ma problem z wiedzą z zakresu anatomii. Mogę rozrysować.

        Trochę bawi mnie też panika, jaką przejawia część osób na samą myśl, że mogliby przypadkiem spojrzeć w okolice kroku innego faceta (jakby widać tam było coś innego niż tkaninę spodni) i tę panikę wyrażają pretensjami, że się ich niejako zmusza do patrzenia – bo przecież wisi tam mniej więcej w tej okolicy kawałek krawata.

        Jednocześnie takie wiązanie krawata nie jest z mojej strony celowym działaniem obliczonym na jakieś podświadome zwracanie uwagi na moją seksualność czy coś w tym stylu – po prostu zawiązany w tym miejscu krawat ma ładny węzeł, a mnie nie przeszkadza, że któraś końcówka wystaje bardziej niż druga, albo że całość jest trochę dłuższa, niż mówi jedna z internetowych zasad klasycznej elegancji. Przy zapiętej marynarce tego i tak prawie nie widać, a na ulicy nikt nie wpatruje się tak dokładnie, jak podczas oglądania zdjęć z sesji zdjęciowej. A ja nie przebieram się do tych sesji jakoś szczególnie; ja się tak po prostu ubieram. Chociaż ostatnio przy temperaturach w okolicy 35 stopni jednak głównie chodzę w lnianych spodniach i koszuli, bez marynarki i krawata, więc cały problem falliczności tego dodatku odpada.

        Mam jednak świadomość, że publikując zdjęcia wystawiam się na uwagi i krytykę – i wasze święte prawo jest te uwagi i krytykę do mnie kierować. Więc dzięki, że chce się wam podejmować dyskusję.

  • Piotrek

    Dzień dobry,

    Panie Szymonie czy spodnie chino beżowe od benevento mają takie same wymiary jak te z w/w wpisu. Chino leżę jakby trochę lepiej. Czy mi się wydaje?

    Pozdrawiam

    • SJ

      Wszystkie spodnie zamawiam z takimi samymi wymiarami, ale dużo zależy od tkaniny. Chino są z grubszej bawełny, 290g. Plus wydaje mi się, że odrobinę skurczyły się w praniu. Wełnianych spodni nie piorę w pralce.

      • Piotrek

        Jak pierzesz wełniane spodnie ? 😆

        • SJ

          Chemicznie. W pralni.

  • Piotrek

    Panie Szymon jaka szerokość mają nogawki na samym dole?
    Czy spodnie maja jedna czy dwie zakladki?

    Dziękuję bardzo za szybkie odpowiedzi
    Pozdrawiam

    • SJ

      18cm, 2 zakładki.

  • Chris

    Szymon, jaki rozmiar Crownhilli nosisz? I jeśli masz Loake’i, najlepiej Loake’i 1880 lub też Berwicki to jaki rozmiar tu nosisz?

    • SJ

      Wszystkie buty zawsze biorę EUR42/UK8

  • Marcin

    Panie Szymonie – bardzo proszę o trochę refleksji nad końcówką krawata otulającą krocze. Po co kierować wzrok obserwatora na części intymne?

  • Przemek

    Dzien dobry,

    Ktory model spodni benevento ma Pan na sobie? Bylbym bardzo wdzieczny za podanie linka.

    Pozdrawiam,
    Przemek

    • SJ

      W tej chwili produkty na stronie Benevento nie wyświetlają mi się w ogóle. Podam, gdy się znowu pojawią.