Bardzo łatwo jest zacząć patrzyć z góry na ludzi wyglądających gorzej niż ty.

Lubię ładne ciuchy. Miękki chwyt flaneli, świeżość lnu. Krój marynarki, dzięki któremu nie tylko wyglądam, ale i czuję się lepiej. Drobne detale, niezauważalne prawie dla niewprawionego obserwatora: subtelne stebnowania, ręcznie obszyte dziurki, piękny roll klapy.

Lubię ładne buty. Dynamiczne kopyto, wygodę skórzanej podeszwy. Skórę, która pięknie się łamie i z wiekiem wygląda tylko lepiej.

I lubię inne miłe rzeczy: szkocką single malt i klasyczne koktajle przygotowane przez kogoś, kto wie, że mają być mocne i intensywne w smaku, a nie smutno rozwodnione.

To nie są szczególnie istotne rzeczy, gdy spojrzeć na nie z odpowiedniej perspektywy. Poradzisz sobie w życiu bez nich. Do tego zwykle są kosztowne – na tyle, że zapłaci za nie raczej tylko ktoś, kto jest zainteresowany tematem, bo dla laika ta cena będzie z kosmosu.

Najprostszym mechanizmem obronnym będzie więc zadarcie nosa: w końcu to ty wiesz, co oznacza prawdziwa jakość i ile jest warta. Jeśli ktoś nie chce tego zrozumieć, jego strata, filistra. Możesz więc skłaniać się do szukania towarzystwa ludzi dzielących twoje zainteresowania, żebyście mogli wzajemnie wspierać się w podjętych przez siebie decyzjach i patrzyć z góry na masy w butach z kwadratowymi noskami i zbyt dużych marynarkach.

I stać się nieznośnymi snobami.

Wiem o czym mówię, bo to rzecz, z którą się od kilku lat zmagam, z różnym powodzeniem. Wydaje mi się, że tego typu myślenie towarzyszyło mi zwłaszcza na początku zabawy z ciuchami, kiedy nie do końca wiedziałem co robię, musiałem się więc jakoś usprawiedliwić przed samym sobą. Próbowałem wymienić poczucie niepewności na poczucie wyższości.

Jest to oczywiście strasznie głupiutkie. Sądzę więc, że to ważne, by nauczyć się cieszyć się rzeczami sprawiającymi ci przyjemność bez tej niepewności czy poczucia winy. Ale też ze świadomością, że to są tylko przyjemności. Nie definiują cię, tak jak nie definiują nikogo innego.

Nie jesteś gorszy od nikogo wydając małą fortunę na parę butów. Nie jesteś też lepszy.

O autorze

Szymon Jeziorko

Nazywam się Szymon Jeziorko. Noszę krawaty i kompulsywnie o tym piszę. Więcej...

Bądź w kontakcie