Tweed w kratkę gun club brzmi… trochę dziadkowo. Ale cholera, co z tego?

Marynarka, którą tu widzicie, razem z kamizelką, której jeszcze nie widać, została uszyta dla mnie przez Macaroni Tomato Warszawa nieodpłatnie i obie doczekają się recenzji z prawdziwego zdarzenia. Muszę je jeszcze po prostu trochę ponosić. Ale naprawdę chciałem tę marynarkę sfotografować i wrzucić tutaj, bo nosi się ją tak fajnie, że przez ostatnie dwa tygodnie więcej dni spędziła na moim grzbiecie niż na wieszaku. Jest kilka detali, które bym zmienił, gdyby system MTM w ogóle obejmował takie zmiany, ale to w gruncie rzeczy dość drobne sprawy.

Tkanina jest świetna – tweed Abraham Moon and Sons w ziemistych odcieniach. Więc tak, jest raczej oldschoolowy – ale w postaci miękkiej marynarki w dość nowoczesnym kroju broni się nieźle. Nie chciałbym uszytej z tego marynarki w stylu British Country; a ta marynarka nie najgorzej zgrywa się z dżinsami albo flanelami.

Skoro mowa o dżinsach: ta para to japoński selvedge denim od Luxire i bardzo się z nimi polubiłem. Może wyjąwszy podatną na podarcia kieszeniówkę. Ten denim nie jest tak podatny na odbarwienia i wytarcia jak inne dżinsy w kolorze indygo jakie posiadałem i które po takim czasie noszenia miały dużo wyraźniejsze ślady. Nie martwi mnie to szczególnie – jestem z nich zadowolony.

Podobnie jak zadowolony jestem z denimowej koszuli, także od Luxire. Ten kołnierzyk one-piece is rewelacyjny, jeden z lepiej zaprojektowanych jakie widziałem.

Brązowy wełniany knit od Poszetki ładnie komponuje się z fakturą tweedu.

Kilka słów o moich zamszowych adelaide’ach od TLB: są niezwykle wygodnie. Ale szybko pojawiają się na nich te widoczne na zdjęciach linie. Zamsz na tych butach ma dłuższy włos niż na innych posiadanych przeze mnie parach i w związku z tym jest podatny na, cóż, w zasadzie wszystko. Możesz spędzić kwadrans szczotkując je sumiennie i zauważyć, że cała robota na nic jeśli tylko spojrzysz na nie krzywo. Zdecydowałem się to w nich zaakceptować – wyglądają na bardziej zmęczone życiem i użyciem niż są w rzeczywistości, ale to czyni je niezłymi kompanami dla dżinsu i tweedu. Nie każdemu musi się to jednak podobać.

I jeszcze: okazało się, że bardzo lubię żebrowane skarpety. Nigdy nie byłem fanem tych kolorowych, we wzorki albo inne wymyślne obrazy, ale żebrowanie czyni je trochę bardziej interesującymi przy zachowaniu subtelności.

Marynarka – Macaroni Tomato Warszawa MTM // koszula i dżinsy – Luxire.com // krawat – Poszetka.com // buty – TLB via Patine.pl // skarpetki – Patine.pl

Zdjęcia: Jakub Płoszaj