Chwilę temu pokazywałem wam relację z przymiarek trzyczęściowego garnituru z brązowej flaneli z pracowni Tarasenko Tailoring. Teraz czas na recenzję gotowego ubrania.

Garnitur został uszyty po obniżonej cenie. Wpis nie był konsultowany z pracownią krawiecką Tarasenko przed publikacją.

Prowadzę tego bloga od ponad trzech lat, a przez kilka poprzednich pisałem inny. To recenzja, owszem, ale powinna zawierać w sobie pewną dozę dramatyzmu, jakiś stopień niepewności. Dopiero pod koniec powinniście poznać mój werdykt i dowiedzieć się, co tak naprawdę, ostatecznie sądzę o tym garniturze.

Ale chrzanić to. Uwielbiam go.

Kiedy składałem zamówienie, o pracowni pana Tarasenki wiedziałem bardzo niewiele. Nie byłem pewny, czy sprosta on moim oczekiwaniom jeśli chodzi o styl garnituru. To co miałem okazję zobaczyć wyglądało na dość oldschoolowy styl brytyjski, sytuowało się więc bardzo daleko od moich preferencji. Ale garnitur, który mi uszyto jest znakomity. Styl, dopasowanie i wykończenie są najwyższej próby.

Styl

Marynarka, dość typowo dla mnie, ma zapięcie na dwa i pół guzika, środkowy guzik osadzony jest nisko, a sama marynarka jest dość długa i z miękkimi ramionami. Co nie jest typowe dla moich zamówień: rękawy wszyte są z subtelnym rollem, kieszenie mają patki, jest też biletówka. Sądzę, że w całości wygląda to nieźle, do tego w brązowej flaneli z próbnika Huddersfield Winter Classics wygląda, cóż – klasycznie, ale nie trąci myszką.

A nie trąci ze względu na kilka szczegółów: przody marynarki otwierają się ładnie poniżej zapięcia i są pięknie zaokrąglone. Kozerka jest dość wysoko, podobnie jak skrojona po łuku kieszona piersiowa. Wszystko to ładnie ze sobą gra, wygląda bardzo harmonijnie.

Talia w marynarce jest dość wysoko – tak ona u mnie wypada, ale pan Tarasenko lubi kroić marynarki w ten sposób. Uważa, że to bardziej korzystne dla sylwetki, wydłuża nogi.

Kamizelka sięga dość wysoko – kolejny ukłon w stronę klasyki. Poza tym jest prosta – jednorzędowa, na pięć guzików, bez klap. Ma cztery kieszenie, bo czemu nie.

Chciałem spróbować spodni w stylu hollywoodzkim, bez odciętego pasa i z obniżonymi szlufkami na pasek (kolejny krok w innym niż zwykle kierunku, bo normalnie preferuję spodnie z bocznymi regulatorami zamiast paska). Reszta to to, czego można po mnie oczekiwać: dwie zakładki, mankiety, nogawka zwężająca się ku dołowi do 18cm.

Całość to nieco uwspółcześniona klasyka, oldschool z nowoczesnym twistem. Niełatwo zrobić to tak, żeby nic się nie gryzło, ale wydaje mi się, że tu każdy element zagrał tak jakbym chciał.

Dopasowanie

To jest bezsprzecznie najlepiej leżące ubranie jakie posiadam.

Marynarka wydaje się skrojona bardzo blisko ciała, ale jest tu sporo miejsca. Mogę powkładać rzeczy do wewnętrznych kieszeni marynarki i praktycznie nie odznacza się to na zewnątrz. Guzik zapiętej marynarki mogę pociągnąć do przodu na jakieś… dziesięć centymetrów (właśnie wstałem, przymierzyłem ją i zmierzyłem tę odległość).

Nic się nie gniecie, nie mnie, nie ciągnie. Rękawy podążają za naturalnym kształtem ręki, bez żadnych zmarszczek czy załamań, co sprawia mi sporą estetyczną przyjemność.

Zwykle trudno dopasować do mnie spodnie. Ale tu mam dość miejsca w biodrach i udach, a zwężają się ładnie w okolicy kostki, a kanty biegną prosto bez załamań. Leżą znakomicie.

Ciężko jest ocenić dopasowanie bazując wyłącznie na zdjęciach, więc trochę musicie mi wierzyć na słowo. Ale efekt robi jeszcze większe wrażenie jeśli wziąć pod uwagę przebieg przymiarek. Podczas pierwszej przymiarki garnitur był bardzo blisko finalnego kształtu i miejsca było na stosunkowo niewielkie poprawki. To ryzykowne. Ale pan Tarasenko jest doświadczonym krojczym.

Garnitur nie ogranicza mi ruchów i czuję się w nim bardzo swobodnie.

Wykończenie

Dużo uwagi poświęcono detalom. Ręcznie obszyte dziurki, mediolańska butonierka, stebnowanie wzdłuż frontów marynarki i brzegów patek kieszeni. Wzmocnienia przy brzegach wewnętrznych kieszeni marynarki. Wszystko jest wykonane bardzo precyzyjnie i skrupulatnie.

No i tak, dałem się przekonać do wymyślnej podszewki. Wymyślne podszewki to raczej nie jest moja rzecz, więc tej jednej rzeczy nie jestem całkiem pewny. Jeśli o mnie chodzi, mogłaby być gładka. Ale jeśli narzekam na to, to reszta musi być naprawdę niezła.

Wnioski

Tarasenko Tailoring to jedna z najprzyjemniejszych sartorialnych niespodzianek jakie mnie spotkały. To względnie mało znana pracownia z Gdyni, której nie ma za dużo w internecie, nie jest bardzo rozpoznawalną marką, a jednak – tworzą fantastyczne rzeczy.

Martwiłbym się może jedynie co by się stało, gdyby trafił do nich klient bez szczególnie sprecyzowanych preferencji. Pracownia wydaje się nie mieć jakiegoś powtarzalnego stylu, który dałby wyobrażenie efektu przy typowym zamówieniu. Z drugiej strony, ten garnitur w wielu miejscach odbiega od moich typowych zamówień, zostawiłem krawcowi wolną rękę w paru kluczowych kwestiach i efekt jest znakomity. Myślę więc, że zaufałbym pracowni w kwestii stylu tak samo, jak ufam mu w kwestii dopasowania i wykończenia.

Ci ludzie wiedzą co robią.

Tarasenko.eu

Cena garnituru od 5000PLN

Zdjęcia: Jakub Płoszaj // studio udostępnione dzięki uprzejmości Studio Vintage