Ta torba jest ze mną od ponad czterech lat. I nie obchodziłem się z nią delikatnie – co widać. Kiedy więc chłopaki z Sartolane odezwali się do mnie, żeby wykorzystać ją do przetestowania swojej nowej usługi, chętnie na to przystałem.

Renowacja torby została dla mnie wykonana nieodpłatnie.

W momencie publikacji tego wpisu, Sartolane jest jednym ze sponsorów bloga, co oznacza, że mają na nim wykupione reklamy. Jednak wpis nie był z nimi konsultowany przed publikacją i zawiera wyłącznie moje opinie na temat usługi.

Posiadana przeze mnie torba to jeden z wczesnych modeli Sartolane. Design ich toreb codziennych nie zmienił się istotnie – to w końcu klasyka, która szybko nie wychodzi z mody – ale parę szczegółów uległo modyfikacjom.

Skóra z jakiej uszyto torbę była dostępna w bardzo krótkiej serii. Charakteryzuje się bardzo otwartą strukturą i łatwo wchłania w zasadzie wszystko z czym się zetknie. Wymaga więc sporo uwagi. Mateusz, współzałożyciel Sartolane, powiedział mi kiedyś, że nie zaufałby każdemu, że zajmie się nią jak trzeba, ale wie, że przy mnie jest w dobrych rękach.

Jakże zawiodłem pokładane we mnie nadzieje.

Przez te lata praktycznie nie używałem żadnych środków do pielęgnacji tej torby. Podobało mi się, jak się starzeje, pokazuje to, że jest używana. Jednak nie wszystko wyszło tak, jakbym chciał – rączki pociemniały mocno od potu pochłoniętego z dłoni i odbiły się nieładną, ciemną plamą na środku torby. Próbowałem się tej plamy bezskutecznie pozbyć. Zacząłem w końcu stosować jakieś kremy, ale efekt pozostawiał wiele do życzenia – no i gdy kiedyś złapał mnie deszcz, a torba zmokła, rezultat był jeszcze gorszy.

Pomyślałem więc: ok, zobaczmy co Sartolane tutaj wymyśli.

Najbardziej uderzającą rzeczą po renowacji jest oczywiście kolor. Jasny, koniakowy kolor został zastąpiony ciemnym, czekoladowym brązem. Otrzymałem wcześniej pytanie, czy taka zmiana mi odpowiada. I odpowiedziałem twierdząco, także dlatego, że mój gust trochę ewoluował i doszedłem do wniosku, że ciemniejszy kolor będzie bardziej uniwersalny i będzie lepiej pasował do mojej obecnej garderoby.

Poza tym torba odpowiada teraz obecnej specyfikacji Sartolane. Wspomniałem, że to jeden z ich wczesnych modeli, a przez ten czas marka cały czas ulepszała swoje produkty. Torba otrzymała więc nowe okucia, zamek i rączki, identyczne jak w te obecne w torbach, które można teraz kupić na stronie Sartolane.

Okucia są teraz jednoczęściowymi odlewami.

Zamek Raccagni jest świetny, bardzo porządny i pracuje gładko.

Torbę wyczyszczono, usunięto też plamę na boku. Na zdjęciu widać odbarwienie na skórze w miejscu, gdzie była – plama była głęboka, wytoczono więc ciężką artylerię i zadziałano agresywnie.

Żeby wymienić okucia i zamek, torbę rozmontowano. Całkowicie, na części pierwsze – tak, że każdy jej element można było położyć na płasko. A potem zszyto ją ponownie, zupełnie ekspercko, bo nie sposób się tego domyślić patrząc na nią jedynie. Wszystkie szwy i nici są więc także nowe.

W końcu, torba została pomalowana.

Malowaniem zajęli się dobrzy ludzie z Wielkiego Shoe, warszawskiego zakładu zajmującego się pielęgnacją i renowacją obuwia i akcesoriów skórzanych. Malowanie więc także jest precyzyjne i wykonane przy pomocy wysokiej jakości farb. Znowu: patrząc na torbę, ciężko się domyślić, że przeszła te wszystkie etapy, a nie wyglądała tak od początku.

Kiedy więc odebrałem paczkę z torbą w środku, czułem jakbym dostał nowy produkt. No, prawie – pozostał kształt i waga. Była już złamana; każda nowa rzecz potrzebuje, by jej trochę poużywać, żeby się do niej przyzwyczaić, tymczasem ta torba była mi już znajoma.

Nowy kolor lepiej sprawdza się w zestawie z moimi ciuchami, ale także powinien być bardziej odporny na upływ czasu. Spodziewam się, że będzie mi służyć przez kolejne lata i to pomimo mojego wiecznego braku czasu żeby zajmować się jakąś jej porządną pielęgnacją.

Jak już wcześniej napomknąłem, był to test nowej usługi Sartolane. Marka wystartowała swój nowy program dla używanych toreb.

Opcje są trzy. Pierwsza: Sartolane odkupi od ciebie używaną torbę, a ty otrzymasz zniżkę na nową.

Opcje druga i trzecia zależą od tego, jak bardzo zajechałeś swoją torbę. Renowacja przy pomocy kosmetyków marki Saphir odświeży torbę i przywróci jej dawny blask oraz jest darmowa w ramach pięcioletniej gwarancji. A reanimacja – czyli proces przedstawiony w tym wpisie – wyceniana jest indywidualnie i dedykowana jest akcesoriom o wyższym stopniu zużycia. Wymaga sporego nakładu czasu i pracy – ale moim zdaniem zdecydowanie warto.

Mam ogromny szacunek do Sartolane za to, że ich wysiłek nie koncentruje się tylko na sprzedaży nowych produktów. Ich serwis posprzedażowy i ciągłe nowe pomysły na udoskonalanie tego co mają bardzo mi imponuje. Widać, że to ludzie, którym po prostu cholernie zależy na tym, by ich produkt służył jak najdłużej i jak najlepiej – i bardzo chciałbym widzieć więcej marek prezentujących takie podejście.